niedziela, 31 stycznia 2016

Komunikacja publiczna na Malcie – porady i opinia



Wybieracie się na Maltę? Pewnie już przeczytaliście, że na wyspie obowiązuje ruch lewostronny. Przerażeni? Jeśli nie, to lepiej darujcie sobie podróże komunikacją publiczną i od razu wynajmijcie auto, oszczędzając w ten sposób sporo czasu, a także nerwów, jeśli cierpliwość nie jest Waszą mocną stroną.

Od 2015 roku transport na Malcie i Gozo obsługuje hiszpańska firma Autobuses Urbanos de León, obsługiwana przez Malta Public Transport. Zmian w stosunku do tego, co wcześniej było jest sporo, przede wszystkim dla turystów, bo bilety bardzo podrożały, ale porównując do Włoch czy Hiszpanii i tak jest tanio! Siatka połączeń jest dobrze rozbudowana, chociaż nadal w niektóre miejsca można dostać się tylko z Valletty, a już dojazd do Popeye Village to prawdziwa udręka (przejazd tylko autobusem 237 z Melliehy)! 

Jaki bilet wybrać?
Pierwszego dnia po przylocie kupiłam Tallinja explore card, kartę z zakodowanym 7-dniowym biletem, dzięki której mogłam jeździć wszystkimi autobusami na Malcie i Gozo (także nocnymi) nieograniczoną ilość razy! Explorka kosztuje 21 euro dla osoby dorosłej i 15 euro dla dzieci do 10 roku życia, a kupić ją można w Agenda Book Shop w Valletcie (na głównej ulicy miasta - Republic Street), a także w kiosku na stacji autobusowej w Valletcie. Kartę kasuje się wchodząc do autobusu, od pierwszego razu liczy się 7 dni.

Tallinja explore card jest najlepszą opcją na 7-dniowy wyjazd, jeśli lecicie na krócej – można pomyśleć o zakupie karty 12 Single Journey, która uprawnia do 12 dziennych przejazdów lub 6 nocnych, jej koszt to 15 euro. Przez 1 przejazd rozumie się podróż do 2 godzin, także z przesiadkami. Kartę podaję się kierowcy przy wejściu do autobusu, jeśli podróżują dwie osoby, kasuje się ją dwa razy.

Pojedynczy bilet kosztuje w sezonie 2 euro (nocny 3 euro).

Odsyłam też do strony Malta Public Transport: https://www.tallinja.com/en/bus-tickets-and-non-personalised-cards

Praktyczne porady:
- jeszcze przed wyjazdem zrzućcie na smartphona mapę połączeń autobusowych, co pozwoli szybko sprawdzić czym gdzie dojechać;

- by autobus się zatrzymał, trzeba machnąć ręką, gdyż wszystkie przystanki traktowane są jako „na żądanie” (oznacza to także konieczność naciśnięcia przycisku stop, aby wysiąść);

- kierowca nie zatrzyma się, jeśli autobus jest przepełniony – zdarza się to raczej rzadko, ale musimy być przygotowani na taką ewentualność w godzinach szczytu na popularnych trasach;

- rozkład jazdy należy traktować raczej poglądowo, może się zdarzyć, że autobus w ogóle nie przyjedzie lub będzie za wcześnie, lub mocno spóźniony;

- jeśli wybieramy się np. w miejsce, w które jest tylko jeden kurs na godzinę warto przyjść co najmniej 10 minut wcześniej.


Podsumowując...
Podróżowanie po Malcie komunikacją publiczną przetestowałam na własnej skórze w każdy możliwy sposób. Czekałam na autobus, który nie nadjechał na Dingli Cliffs, nie wsiadłam do autobusu z powodu przepełnienia, nie wsiadłam też do autobusu, który w ogóle się nie zatrzymał pomimo machania ręką na kierowcę, siedziałam w autobusie, który nie odjeżdżał, bo kierowca gadał sobie z pasażerami... Krótko mówiąc korzystanie z komunikacji odbywa się w jak najbardziej południowym stylu i ma to swój niepowtarzalny urok i klimat. Ponieważ miałam na Maltę pełny tydzień i wcielałam akurat w życie ideę slow travel powyższe wydarzenia uważam za cenną lekcję cierpliwości, i możliwości podróżowania w iście maltańskim stylu – coś czego nie dałby mi wynajem samochodu. 

Poza kilkoma mankamentami uważam jednak Malta Public Transportation za solidną firmą, z którą porusza się po wyspie sprawnie i przejrzyście. Wystarczy mapa połączeń, trochę cierpliwości, a wyspa i jej możliwości staną przed nami otworem. Grunt to dobry plan podróży, który umożliwi płynne poruszanie się między miejscami. Tutaj możecie zobaczyć mój 7-dniowy plan podróży na Maltę, zrealizowany w całości komunikacją publiczną.

4 komentarze:

  1. Przy nich nasze miejskie autobusy to luksus! :))) Chociaż muszę przyznać, że milion razy gorsze jest podróżowanie po Ukrainie, czego doświadczyłam będąc we Lwowie. Tam autobusy nie dość, że nie trzymają się rozkładu jazdy to nawet wyznaczonej trasy! O ile znasz drogę, to sobie poradzisz. Gorzej, gdy jesteś turystą :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś mnie to nie dziwi;) Kurcze jednak nie wyobrażam sobie jechać po lewej stronie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Od razu mi sie skojarzylo moje codzienne 'podrozowanie', autobus nie jedzie bo nie jedzie, jedzie inna trasa, bo roboty, a ze nie bylo ogloszenia? Normalne. Machniesz? Kierowca mial zly humor i 'nie zauwazyl'... Zycie na prowincji:)

    OdpowiedzUsuń
  4. My wypożyczyliśmy auto i było super. Choć byliśmy w lutym i nie było wielu turystów, nie wiem jak w sezonie jest na tych super wąziutkich dróżkach...

    OdpowiedzUsuń