niedziela, 26 lutego 2017

Zahara de la Sierra – perła wśród pueblos blancos



Wyjazd do Andaluzji bez zobaczenia choć kilku pueblos blancos nie byłby pełny. Tylko jak tu wybrać które zobaczyć? Kryterium miałam proste: zależało mi na tym, by charakterystyczne białe domki położone były w niezwykłych okolicznościach. O jedynym z moich wyborów – Setenil de las Bodegas – pisałam już kilka miesięcy temu. Pora na drugi andaluzyjski cud. O niebo piękniejszy. Położony w niezwykłych okolicznościach. Niemożliwy do opowiedzenia. Drodzy Państwo, przedstawiam perłę wśród pueblos blancos – Zahare de la Sierre.


Do Zahary udałam się wypożyczonym autem prosto z Setenil de las Bodegas, podróż trwała ok. 40 minut. Gdybyście chcieli pojechać prosto z Rondy, to dystans jest bardzo podobny. Auto najlepiej zostawić w dolnej części miasteczka, zaraz przy wjeździe jest darmowy parking.

niedziela, 12 lutego 2017

Bergamo – spacerkiem na San Vigilio



Należę do tych osób, które wyjeżdżają nie po to, by leżeć na plaży, ale by sobie połazić. Na wakacjach wstaję wcześnie rano, by jak najwięcej zobaczyć, przeżyć, poczuć... Lubię, gdy wieczorem bolą mnie nogi, a plażowe lenistwo męczy mnie bardziej niż całodniowy city break. Dlatego staram się zawsze zdeptać miejsce,  w którym jestem, trochę się zgubić, zajrzeć w każdy kąt. Mając takie priorytety nie mogłam wjechać kolejką na San Vigilio. Musiałam tam wejść, zrobić zdjęcia z trasy, zwiedzić wzgórze i ponownie zejść. 

Dzisiaj już ostatni post z wrześniowej wyprawy do Włoch. Będzie dużo zdjęć, mających zachęcić Was do wędrówki. Oczywiście Włochy na blogu w tym roku na pewno jeszcze będą – nie wyobrażam sobie choć na chwilę tam nie wyskoczyć. Tam jest moja Arkadia. Tymczasem zapraszam.

niedziela, 5 lutego 2017

Bergamo – punkty widokowe, czyli gdzie cyknąć łądną fotkę



W Bergamo jest kilka miejsc w których można zrobić pocztówkowe zdjęcia. Miasto jest cudne samo w sobie, ale nie wyobrażam sobie pojechać tam i nie cyknąć fotki z San Viglio.  Ba, tak bardzo sobie tego nie wyobrażałam, że wybrałam się tam na wschód słońca. I to na piechotę, bo kolejka jeździ dopiero od 10. Dzisiaj więc post, gdzie przeważać nad pisaniną będą zdjęcia.

Pierwszy punkt widokowy, który zobaczycie po przekroczeniu bram Citta Alta, to mury miejskie. Warto obejść je całe i może nawet przysiąść na której z ławek, zjeść drugie śniadanie lub po prostu pobyć. Stąd zrobicie zdjęcia Citta Bassa.


niedziela, 15 stycznia 2017

Bergamo w 1 dzień – pomysł na wyjazd + gdzie zjeść



Włoskie Bergamo ma w sobie wszystko to, co we Włoszech najlepsze: urokliwe uliczki, niepowtarzalny klimat, obłędne widoki, pyszne jedzenie. Do tego położonego nieopodal Mediolanu i Jeziora Como miasta można dolecieć z wielu polskich miast zarówno Ryanairem, jak i Wizzairem. Ceny zaczynają się już od 39 zł w 1 stronę! Bergamo jest idealnym miejscem na jednodniowy city break, łatwo można wykombinować wylot wcześnie rano (np. o 6 z Berlina) i powrót późnym wieczorem (np. od sezonu letniego 2017 do Wrocławia jest lot po 21.00). Kilkanaście godzin wystarczy, by zdeptać Bergamo i tym samym przenieść się choć na chwilę do Włoch. Nie trzeba nawet tracić na nocleg, który przecież zawsze jest najdroższym elementem wyjazdu.

Do Starego Miasta dojedziecie bez problemu autobusem z lotniska, ważne by miał napisane Citta Alta. 24-godzinny bilet, obejmujący przejazd z i na lotnisko, a także kolejkę na wzgórze i całą komunikację miejską kosztuje tylko 5 euro. Naprawdę opłaca się więc go kupić.

POMYSŁ NA 1 DZIEŃ W BERGAMO


piątek, 6 stycznia 2017

Podsumowanie roku 2016 i o braku planów na Nowy Rok 2017



Miniony rok był najdziwniejszym w moim życiu. Były wspaniałe podróże, elektryzujące koncerty, rozmowo do świtu z przyjaciółmi. Zmieniło się wiele, choć przede wszystkim to ja się zmieniłam. Przestałam się bać. Nie wiem jeszcze, czego chcę, ale wiem, czego na pewno nie chcę, a to już jakiś początek. Wydarzyło się wiele dobrego, choć końcówka roku była dla mnie bardzo trudna. Myślę jednak pozytywnie i wierzę, że ktoś ma dla mnie plan i wszystko się ułoży.

Tak w wielkim skrócie w 2016: nauczyłam się pływać, wybrałam się w pierwszą samotną podróż (i było super!), zapisałam się na hiszpański, byłam pierwszy raz poza Europą i dostałam w pracy nowe obowiązki, które oczywiście wiążą się z większym wynagrodzeniem. Mam za co dziękować i z czego się cieszyć. A jak to wyglądało podróżniczo?

Marzec
KUBA

28. urodziny spędziłam na Karaibach, siedziałam na plaży i patrzyłam na niesamowity kolor oceanu. Wypiłam mohito i wysłuchałam koncertu z muzyką kubańską. Była to też moja pierwsza podróż poza Europę i spełnienie marzeń o wyspie starych amerykańskich samochodów.