niedziela, 2 kwietnia 2017

Porto od kuchni, czyli co i gdzie zjeść/wypić



Kilka dni temu wróciłam z Porto, gdzie świętowałam w tym roku urodziny. Miasto jest rajem dla miłośników jedzenia! W Porto każdy znajdzie knajpę na swoją kieszeń, przykładowo typową dla regionu zupę zjemy już za 1.25 euro! Filiżankę cappuccino można wypić już za 1,30 euro, a kawałek ciasta zjeść za 1 euro! W eleganckich restauracjach ceny za dania zaczynają się od 15 euro, a wystrój i doznania smakowe niezapomniane. Nie jest to cena mocno wygórowana, jeśli np. porównać to do cen restauracji tej klasy we Włoszech. Jedynym miejscem, gdzie cena i jakość nie idą w parze jest słynna Cafe Majestic, no ale tam się idzie dla wrażeń i dlatego, że chce się spędzić urodziny w miejscu, gdzie Rowling pisała pierwszą część „Harry’ego Pottera” :) 
 
Co zjeść w Porto?
Typowe lokalne potrawy dla tej części Portugalii to:
- francesinha – duży zapiekany tost z szynką, stekiem i żółym serem, polany ostrym sosem winno-pomidorowym (osobiście danie wydało mi sie zbyt tłuste, więc go nie spróbowałam, ale znam osoby, które mówią, że francesinha to niebo w gębie);

źródło zdjęcia: wikimedia
 
- caldo verde – zupa z zielonej kapusty i kiełbasy chorizo (pycha!);


- bacalhau – dorsz i różne wariacje na jego temat, najbardziej popularne to bacalhau con nata (dorsz zapiekany ze śmietaną i ziemniakami), bacalhau a Gomes de Sa (dorsz zapiekany z ziemniakami, cebulą i oliwkami);
- grillowane sardynki – podawane z ziemniakami i warzywami.

Jeśli chodzi o napitek, to oczywiście trzeba wybrać się na degustację porto, połączoną ze zwiedzaniem piwnic i najlepiej napić się lampki jakiegoś lepszego rocznika! Bardzo dobre wina mają w Sandemanie.

Gdzie zjeść śniadanie w Porto?
Wymarzyłam sobie, że w urodzinki zjem śniadanie w słynnej Cafe Majestic (Rua Santa Catarina 112) uznawanej za jedną z najpiękniejszych kawiarni na świecie. Klimat artystycznej atmosfery belle epoque dopełnia myśl, że J.K.Rowling przy filiżance kawy pisała tu pierwsze rozdziały „Harry’ego Pottera”. Jest magia.



Niestety słynne śniadanie Cafe Majestic kosztuje obecnie 30 euro! Pooglądałam więc menu ze wszystkich stron i zamówiłam tosta z serem i szynką (6 euro, bardzo przeciętny w smaku), cappuccino (5 euro), i na deser tartę z migdałami (5 euro). Było to najdroższe śniadanie w moim życiu, ale marzenie spełniłam.



Idealnym miejscem na pyszne, zdrowe i niedrogie śniadania w Porto, jest The Traveller Caffe przy Rua Passos Manuel 165. Przykładowe ceny: owsianka z owocami leśnymi (4,60 euro), jogurt naturalny z musli i owocami (4,60 euro), panini z mnóstwem składników (4-5 euro), croissant z czekoladą (1,90 euro), cappuccino (2,30 euro). Nie licząc pierwszego dnia, jadłam tu codziennie i codziennie byłam zachwycona. W lokalu można też zjeść sałatki, tosty, wypić świeżo wyciskane soki, smoothie. Bardzo polecam na dobry początek dnia!




Gdzie zjeść obiad/kolację w Porto?
Caldo verde za 1,25 euro zjecie w Cafe Embaixador przy Rua Sampaio Bruno 5-11 (jest tu bardzo dobre jedzenie i genialne ceny), a po francesinhe kolejki ustawiają się w Cafe Santiago (Rua Passos Manuel 226). 

Polecam Wam również dwie lepsze restauracje, gdzie możecie zjeść bardziej wykwintny posiłek. Genialny krem z dyni z orzechami włoskimi (6,50 euro) zjadłam w Aurora (Rua de Entreparedes 38). Restauracja z świetnym klimatem i przemiłą obsługą.


Na urodzinowy obiad wybrałam się do restauracji La Ricotta (Rua de Passos Manuel 18), gdzie wystrój, obsługa i sposób podania dania mnie urzekły. Jestem zachwycona i jeśli będę jeszcze w Porto i będę mogła wydać trochę więcej na obiad, to na pewno tam wrócę! Ponadto ogromny wybór win i jazz w tle. A to już moje danie: dorsz ze szpinakiem, szynką szwarcwaldzką, pomidorami, pieczonymi ziemniakami (17 euro). Jak zamawiałam, nie miałam pojęcia, że tak to będzie wyglądać!


Słodkości/desery
Na każdym rogu są cukiernie, które kuszą ciastkami, słodkimi bułkami. Zachęcam do próbowania wszystko, co Wam się spodoba. Źle trafić nie można!

Mercado do Bolhão
Zachęcam również do wybrania się na największy targ w Porto, miejsca, gdzie farmerzy sprzedają swoje produkty, można kupić świeżą rybkę, kwiaty dla ukochanej, a nawet pamiątkę. Mnie urzekły przeróżne przyprawy (ceny do 2 euro), które niedługo wypróbuję w kuchni!



Z ciekawostek... 
Najpiękniejszy, najbardziej elegancki McDonald na świecie znajduje się właśnie w Porto! Powstał w miejscu dawnej Cafe Imperial w 1995 roku i robi wrażenie, zwłaszcza, gdy ma się świadomość, jakie śmieciowe jedzenie je się w takim wnętrzu!


I jak Wam się podobała kulinarna wizyta w Porto? Skusilibyście się na coś?

4 komentarze:

  1. Ale mi smaka narobiłaś!! Francesinha wygląda dość tłusto, ale chciałabym spróbować. Twoje urodzinowe danie wyglądało pięknie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeju moje ślinianki zaczęły szaleć! Toż to uczta smaków! A ten dorsz.... I ta tarta migdalami...Mniam... ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow, własnie jestem na etapie polowania na tanie bilety do Porto, więc z chęcią poczytam wszelkie informacje o Porto. Już wiem, gdzie możemy zjeść :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Najpierw napiszę: nie powinnam czytać (a szczególnie oglądać) takich postów. O!
    Mój żołądek się rozbudził.
    Portugalia przeszła mi obok nosa w ubiegłym roku i ogromnie tego żałuję. Niestety noga pokrzyżowała moje portugalskie plany i nic nie wyszło ani z Porto, do którego chciałam zawitać, ani z Lizbony, ani z kilku innych miejsc. Mam nadzieję, że odbiję to sobie w ciągu kilku najbliższych lat. Nigdy nie słyszałam o Cafe Majestic, a Harrego tak uwielbiam. Muszę tam zawitać będąc w Porto. Muszę.
    Francesinha do mnie nie przemawia. Rzeczywiście wydaje się tłuste i ogromne. Caldo verde - chorizo? Biorę w ciemno! :) Bacalhau - średnio lubię ryby i rzadko się na nie decyduję, więc raczej bym pominęła. Grillowane sardynki - to brzmi lepiej niż dorsz. Może dlatego, że jest magiczne słówko "grillowane"? :D
    Porto w Porto? Jestem na tak!
    Śniadanie za 30 euro? No cóż. Jeśli to byłoby moim marzeniem, to na pewno bym się na nie zdecydowała. Przynajmniej miałabym co opowiadać do końca życia :D Ta tarta z migdałami wygląda obłędnie. Podobnie jak ten dorsz z Twojego urodzinowego dania. Pięknie się prezentuje.
    The Traveller Caffe ma uroczą nazwę i chętnie bym tam zajrzała. Podobnie jak na targ. Do Maca poszłabym, żeby zobaczyć wnętrze i napić się kawy :)
    Pozdrawiam i spóźnione wszystkiego najlepszego! Choć teraz zastanawiam się, czy nie składałam już życzeń na FB :P :)

    OdpowiedzUsuń