niedziela, 10 kwietnia 2016

Kuba – wrażenia i ceny, dostęp do Internetu



WRAŻENIA
Wyjazd na Kubę był moim wielkim marzeniem odkąd pamiętam. Z wyspą, jak pewnie wielu turystom, kojarzyły mi się przepiękne stare amerykańskie auta, salsa, rum i cygara. Kubańczyków wyobrażałam sobie jako ludzi otwartych i ciepłych, żyjących w myśl zasady carpe diem i zmagających się z trudami komunizmu. Niestety nie do końca to na dzisiejszej Kubie można zobaczyć.

Nie zgodzę się z opinią, że Kuba rozczarowuje, to jej mieszkańcy są głównym czynnikiem, który sprawia, że na wyspę nie chce się wracać. Przed wyjazdem myślałam, że zwiedzę kiedyś wschód, że może będzie to moje miejsce na ziemi. Teraz wiem, że dopóki coś się tam nie zmieni w mentalności ludzi, takiego powrotu nie chcę. Ile w tym winy władzy? 


W barze spotkałam Polkę, która wyszła za Kubańczyka. To, co opowiadała zjeżyło mi niejeden włos na głowie. Po ogłoszeniu odnowienia stosunków dyplomatycznych pomiędzy Kubą a Stanami Zjednoczonymi, wyspa przeżywa najazd turystów. Tylko w zeszłym roku przyjechało 70% więcej osób niż w latach poprzednich i okazało się, że niewystarczająca jest baza noclegowa. Co zrobił kubański rząd? Podniósł ceny o 30%! Nie decydując się na żadne inwestycje, nie zapewni tym biednym ludziom pracy. I to jest najlepsze podsumowanie tego, co się obecnie dzieje na Kubie. Brak przygotowania na rosnącą liczbę turystów, roszczeniowość mieszkańców, totalny chaos na lotnisku w Varadero. 

Hawana jest najbardziej fascynującym miejscem na wyspie, zrobiła na mnie ogromne wrażenie i nigdy nie zapomnę tego, co widziałam. Żeby zobaczyć, jak żyją hawańczycy trzeba jednak odejść od centrum, wejść w poplątane uliczki Starej Hawany i patrzeć. Dostrzeżecie wtedy ruinę niegdyś potężnego miasta, królowej Karaibów, rozwalające się domy i chodniki, i ludzi siedzących na chodnikach, przeważnie ze smutkiem w oczach. Tu wystarczy się do kogoś uśmiechnąć, by usłyszeć miłego dnia, pomachać, by zobaczyć radość w oczach. Z drugiej strony jest turystyczna Hawana z rękami wyciągniętymi po pieniądze, z bezczelnymi zaczepkami, krzykami „najpierw pieniądze, potem zdjęcie”. Uciekłam stamtąd... Napiwek wolałam dać fajnie grającemu zespołowi niż roszczeniowym osobom, które uważają, że turysta ma obowiązek coś im dać. Na prowincji, czyli wszędzie poza stolicą jest już lepiej, jest więcej ciepła, można pogadać i turysta nie czuję się jak chodząca skarbonka. 

CENY
A wydoją Cię wszędzie, od cuca za zdjęcie po cuca za papier toaletowy w toalecie. Ceny na Kubie to zresztą nieporozumienie. Peso wymienialne, czyli waluta dla turystów można mniej więcej przeliczać według licznika 1 CUC = 1 EURO. Cuc za papier toaletowy, to więc 4 złote. Gdy dałam Pani 0,20 CUC, to mi powiedziała, że to za mało i papieru nie otrzymałam... Obiad w restauracji to koszt 15-20 CUC na osobę, drink w barze to 4-6 CUC, mała butelka wody to 1 CUC (na lotnisku 2,50 CUC!), pringelsy (8 CUC!!!), pocztówka (0,70 CUC), przejazd taksówką po Hawanie (25 CUC). Jeśli chodzi o noclegi w hotelach, to ceny dorównują paryskim, ale niestety nie idzie za tym jakość. W hotelu pięciogwiazdkowym były niedomyte naczynia, sprzątaczka nie wymieniła ręczników, ani nie posprzątała bez napiwku...
 
Robiłam zdjęcie z autem, nagle wyskoczył zza rogu przy mnie pan, zaczął mnie obejmować i krzyczeć CUC za zdjęcie...

Peso kubańskie (CUP) jest natomiast 25 razy mniej warte. Kubańczycy kombinują więc jak zdobyć peso wymienialne, dzięki niemu mogą zapłacić nie tylko za zakupy w sklepie, ale też za dobra luksusowe, takie jak Internet. W knajpie czy barze również zapłacimy tylko w peso wymienialnym. Waluty najłatwiej od siebie odróżnić, znając zasadę: pomniki są na peso wymienialnym, a ludzie na peso narodowym. Warto o tym pamiętać, gdy ktoś podejdzie do nas z super ofertą: banknot z Che Gueavarą o wartości 3 CUP za 1 CUC.

INTERNET
Od niedawna na Kubie jest dostępny Internet. Aby móc skorzystać z wi-fi, należy kupić kartę za 2 CUC (można ją nabyć np. w hotelu). Wi-fi jest dostępne w niektórych znanych barach (np. w Floridicie) i w hotelowym lobby. Po zakupie karty trzeba się zalogować i wpisać hasło. Internet działa przez godzinę od momentu pierwszego zalogowania i przez kolejnych 30 dni. Tak przynajmniej jest napisane na karcie. Niestety szybko okazało się, że karta działa „na 2 logowania”, więc pomimo, że wykorzystałam raptem pół godziny za trzecim razem nie mogłam już skorzystać z sieci. Innym problemem jest to, że jeśli dużo osób akurat „siedzi na internecie”, to my prawdopodobnie nie będziemy mogli się w ogóle zalogować. Wiele stron jest też nadal zablokowanych, ale działa np. facebook. Na skype natomiast z rodziną nie pogadacie. Generalnie Internetu na Kubie nie szukałam, przez pierwszy tydzień w ogóle zeń nie korzystałam. Dopiero w momencie przystopowania i plażowania poczułam tęsknotę za siecią, i łącznie w czasie wyjazdu zużyłam dwie karty na Internet. 

Na pytanie, jak było? Odpowiadam „ciekawie". Czy mi się podobało? Wyspa robi ogromne wrażenie, zwłaszcza na osobach, które nie pamiętają komunizmu. To, co jednak będę źle wspominać, to jej roszczeniowi i wręcz bezczelni mieszkańcy...

20 komentarzy:

  1. Przygnębiający jest ten post. :(
    Powiem Ci, że im więcej czytam na temat reakcji Kubańczyków na tubylców, tym mniej mam ochotę tam jechać. Ale ciekawość na pewno zwycięży. Może ostatecznie mniej czasu spędzimy w tych najbardziej turystycznych miejsca? Jeszcze nie wiem.

    A tak z ciekawości: co podobało Ci się najbardziej? Jakie miejsce?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpiękniejszy jest Trynidad, ale to Hawana zrobiła na mnie największe wrażenie.

      Usuń
    2. Nic to, w takim razie czekam na więcej. Na razie jeszcze nie kupiliśmy biletów, więc sprawa urlopu się waży. ;)

      Usuń
  2. Niestety ten piękny kraj po prostu kiedyś zrujnują. O tym ich "dojeniu" z kasy słyszałam wiele razy, znaleźli sobie sposób na życie. Mnie to od razu odstrasza, bo bardzo nie lubię takiej nachalności, dlatego też nigdy nie pociągał mnie Egipt czy Tunezja, niech sobie to nawet będzie wpisane w kulturę. Co by nie mówić najważniejsze, że spełniłaś swoje marzenie.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że to w głównej mierze wina bogatych turystów z UK, Kanady i Niemiec, którzy wciskają im pieniądze za nic.

      Usuń
  3. Kurczę trochę mnie zniechęciłaś do wyjazdu na Kubę :/ Przykre jest to co piszesz, szczególnie o mieszkańcach. Na razie wstrzymam się z wyjazdem aż sytuacja się ustabilizuje (mam taką nadzieje).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agata, raczej wydaje mi się, że będzie coraz gorzej, zwłaszcza jak Amerykanie będą mogli tam swobodnie jeździć.

      Usuń
  4. Przykre jest to co napisalas o mieszkancach.Niestety w podorzach jest wazne jakcy oni sa, czy pozytywnie nastawieni, czy tylko na korzysc i to w nieprzyjemny sposob.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mi przykro, że tak wyszedł wyjazd, bo czytałam o przygotowaniach.
    Natomiast rozumiem niezadowolenie, bo z taką samą roszczeniowością spotkałam się w Maroku. Kiedy ktoś żąda za wskazanie drogi równowartości mojego godzinnego wynagrodzenia (lub wyższego) to wydaje mi się to śmieszne.
    Mimo wszystko czekam na kolejne wpisy i chętnie pooglądam zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kolejne informacje, które potwierdzają nastawienie mieszkańców do turystów. W skrócie - dojne krowy do absolutnego "wydojenia" i nie zależy im na jakiejś opinii o ich kraju czy o ich samych, bo przyjadą następni, których będzie można "wydoić". Siedzi to w ich mentalności, a tego nie da się zmienić już, teraz, zaraz. Na to potrzeba kilkunastu jak nie kilkudziesięciu kolejnych lat. Takie są realia. Tym niemniej, oczekuję na dalsze wpisy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy mnie nie ciągnęło w tamte rejony, chociaż na autka bym sobie popatrzyła. Przyznam, że nawet nie wiedziałam, że na Kubie internet to dobro luksusowe. Trochę mnie dziwi zachowanie władz, chociaż... Przez tyle lat żyli zamknięci we własnym sosie, więc jeszcze duuużo muszą się nauczyć. Szkoda, że kosztem mieszkańców.

    OdpowiedzUsuń
  8. Przykre, tak się rozczarować. Mam nadzieję, że jednak znalazłaś i inne klimaty. Może nie w samej Hawanie. Mam kolegę, został w Polsce, ożenił się, ale nigdy złego słowa nie powiedział o Kubie. Tylko, że on pamiętał jeszcze tę początkowa Kubę po przemianach, gdy ludziom faktycznie żyło się dobrze. Wszystko upadło po rozpadzie ZSRR.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajny, szczery post, chociaż niewesoły. Kiedyś na urodzinach jednego z hiszpańskich znajomych miałam okazję porozmawiać z Kubańczykami i słuchałam ich ze zdumieniem i niedowierzaniem. Byłam przekonana, że odnowienie stosunków kubańsko-amerykańskich pozwoli Kubańczykom lepiej żyć - zwiększona liczba turystów to większe zapotrzebowanie na hotele, restauracje, sklepy z pamiątkami itp., co tworzy miejsca pracy. Wiadomo, że turystyka to dochodowa dziedzina, jedna z najważniejszych na Kubie ( oprócz cygar i rumu :) ). Kubańczycy mają w oczach jakąś taką piękną melancholię...

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo ciekawie piszesz. Myśleliśmy o wyjeździe na Kubę w podróż poślubną, ale chyba dobrze, że jednak zrezygnowaliśmy. Sam hotel+przelot kosztowałby kilka tysięcy za 2 osoby, a te "dodatki" o tkórych nawet nie pomyśleliśmy kolejne tyle..

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo przybliżyłaś "rzeczywisty" obraz Kuby, który nie jednej osobie na pewno otworzy oczy i da do myślenia. Sami wynieśliśmy z niego wiele. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  12. Przeczytałam z wielkim zainteresowaniem. To smutne, że tak tam jest...
    Ja o Kubie póki co nie marzę, M. bardzo by chciał polecieć, ale szczerze mówiąc wolimy zobaczyć inne miejsca.
    Dzięki postom taki jak ten, odkrywam prawdziwą Kubę. Dziękuję. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Straszny wpis, nie pamiętasz chyba czasów komuny.

    Ci ludzie nie mają co jeść, dosłownie nie mają, są biedni i niewykształceni. Co mają robić???? Trzeba było może spytać tego człowieka czy czegoś nie potrzebuje, kupić mu jedzenie w sklepie dewizowym.
    Trudno uwierzyć jak szybko my Polacy się zmieniliśmy.

    Następnym razem kup kilka par butów i daj biednym ludziom w prezencie. Daj sprzątaczce napiwek bo ona nic nie ma z życia. Zarabia tylko z napiwków, jej pensja nie starcza w zasadzie na nic. Albo dowiedz się gdzie mieszka polski misjonarz i przekaż używaną odzież.

    Nam Polakom się udało, wspieraj więc tych, którzy ciągle cierpią.

    Mam rodzinę na Kubie i niestety wiem jak wygląda rzeczywistość po drugiej stronie lustra.

    Inne wpisy ludzi z nickami "podróżników" też zdradzają brak szacunku i zupełnie materialną postawę życiową, świadczą o poczuciu wyższości może wynikającej z kompleksów.

    Gdzie są prawdziwi Polacy?


    OdpowiedzUsuń
  14. Hmmmmm
    czytając to wszystko trochę się wystraszyłem.
    Moim marzeniem była wyprawa na KUBĘ
    I właśnie się ziszcza - lecimy na początku lutego w 3 osoby na wyprawę rowerową.
    PLAN - w skrócie ok 1000 km rowerem po drogach i bezdrożach kuby poczynając i kończąc w Hawanie.
    Po powrocie opiszę jak wygląda faktycznie Kuba - nie ta turystyczna gdzie "buszują" cwaniaki ale ta prawdziwa w głębi kraju.

    OdpowiedzUsuń
  15. Właśnie wróciłem z Kuby i jestem zobowiązany do podpisania się rękoma i nogami o nieustannym, epickim wręcz dojeniu turystów. Uzupełniające informacje praktyczne z 2017 roku znajdziecie na moim blogu tuandepaso.com Pozdrawiam ! :)

    OdpowiedzUsuń