niedziela, 5 października 2014

Florencja: o tym jak efekt Stendhala stał się moim udziałem, czyli bliskie spokanie z Katedrą Santa Maria del Fiore



To po pobycie w tym mieście francuski pisarz Stendhal doświadczył zawrotów głowy i szybszego bicia serca. Powód? Nagromadzenie zbyt dużej ilości wspaniałych dzieł sztuki w jednym miejscu. Dziś o każdym kto doświadcza podobnych objawów pod wpływem piękna Florencji, mówi się, że ma efekt czy też syndrom Stendhala. A jak to było ze mną?

Całą Florencję zwiedziłam na piechotę, ani razu nie korzystając z komunikacji miejskiej. Dwa dni chodzenia wąskimi uliczkami miasta, bez mapy i planu, gubienia się i odnajdywania na uroczych placykach czy przy powalających świątyniach. I wszędzie te nieznośne tłumy, pchające się, krzyczące i zadeptujące bezlitośnie miasto i jego historię. Chcesz zwiedzić Uffizi, zobaczyć „Dawida” Michała Anioła? Kup wcześniej bilet przez Internet, inaczej czeka Cię stanie w gigantycznych kolejkach. 

Stolica Toskanii jest miastem o niezwykłej urodzie, takim, którego piękno powala na kolana.

Posłuchajcie...

Spacerowaliśmy uliczkami miasta, pomału skracając dystans dzielący nas pensjonat od Katedry Santa Maria del Fiore, usytuowanej przy centralnym placu miasta. Tu przepychanie się między ciasno rozstawionymi stoiskami targu przy Bazylice San Lorenzo, tam kolejne lodziarnie kuszące smakami (cenami trochę mniej) i nagle skręcamy w lewo, wprost na główną fasadę Duomo...


Może gdybym szła ulicą z której widać katedrę i stopniowo powiększyłaby mi się w oczach szok nie byłby tak wielki... A tak co? Zobaczyłam, stanęłam i cofnęłam się z powrotem! Efekt Stendhala gotowy! Szok estetyczny, łzy w oczach, niedowierzanie: ale jak to człowiek stworzył coś tak niewiarygodnie pięknego?

Pracę nad budową Duomo rozpoczęły się w 1296 roku, a skończyły w...1887!!! 600 lat budowy, zmieniające się style architektoniczne (pierwotny gotyk unowocześniono w XIX wieku stylem neogotyckim) i mamy cud, prawdziwą perełkę wśród świątyń świata. Katedra Santa Maria del Fiore już wskoczyła na 1 miejsce mojego rankingu najpiękniejszych zabytków sakralnych, strącając z szczytu paryską Sacre Coeur.



Szczególnie cudowna jest zbudowana z czerwonego marmuru kopuła.



Całości dopełnia dzwonnica Giotta, na której szczyt wiedzie 414 schodów i podobno rozpościerają się z niego cudowne widoki na kopułę. Niestety nie miałam okazji tego sprawdzić, bo by wejść na wieżę trzeba stać w długiej kolejce...



Cudowne są też widoki na katedrę z bocznych uliczek, odchodzących od głównego placu.



Niemałych wrażeń dostarcza też spacer późnym wieczorem, gdy słońce zachodzi, a ulice miasta rozświetlają latarnie.



Oczywiście najpiękniejsze widoki rozpościerają się z punktów ku temu przeznaczonych, ale o tym następnym razem :) 

10 komentarzy:

  1. Tych nocnych widoków ci zazdroszczę najbardziej. Mój pobyt we Florencji trwał tylko kilka godzin. Mam nadzieję na powrót i dokładniejsze zwiedzenie. Kościół Duomo zrobił na mnie niesamowite wrażenie. Myślę, że nie ma człowieka, który by nie stanął jak wryty na widok tej katedry. Piękne zdjęcia.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja mama uwielbia Florencję, dlatego od dawna marzę by zwiedzić to miasto :)

    OdpowiedzUsuń
  3. cudownie! piekne miejsce i piekne zdjecia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja to zawsze nie mogę wyjść z podziwu dla takich architektów... To juz nie talent! To geniusz! :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowne miejsce. Do Florencji jeszcze nie dotarłam. Pozdrawiam bardzo serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Spacer bez mapy i zagubienie się w gąszczu uliczek to najlepszy sposób na zwiedzanie. Bynajmniej mój ulubiony :) Katedra przepiękna. Co prawda nie widziałam na żywo, ale po zdjęciach jestem w stanie uwierzyć w Twój zachwyt. Na mnie takie wrażenie zrobił ostatnio Watykan i Bazylika.

    OdpowiedzUsuń