niedziela, 5 czerwca 2016

Plaże na Kubie: Varadero i Cayo Santa Maria



Planując podróż na Kubę, a co ważniejsze pierwszą na Karaiby, wiedziałam, że 3-4 dni chcę przeznaczyć na plażowanie. Za wszelką cenę chciałam ominąć popularny kurort Varadero, znany z ilości turystów i braku lokalnego kolorytu. Decydując się jednak na przelot czarterem biura podróży o Varadero musiałam zahaczyć – tu przeleciałam i stąd też miałam powrót. Dlatego też zdecydowałam się jeden dzień wypoczynku spędzić właśnie tutaj. Czy było tak źle jak mówią?

Zdecydowanie nie! Na Varadero patrzę dziś trochę z sentymentem, bo plaża przypominała mi nadbałtycką i było to moje pierwsze spotkanie z oceanem, którego kolor do dziś śni mi się w nocy :))) Turystów było sporo, ale gwarantuję, że można było znaleźć też ciche miejsca. Przeszłam plażą cały pas wybrzeża, bardzo ładny odcinek jest w okolicach hotelu Iberostar Tainos, im dalej tym plaża jest coraz węższa i bardziej kamienista (kiepściutko koło hotelu Iberostar Varadero).


Podsumowując, w Varadero spędziłam fajnie jeden dzień, odpoczywając po podróży z Polski i klimatyzując się w nowym miejscu. Piłam pyszne mojito i spacerowałam po plaży. A co ważniejsze, po raz pierwszy kąpałam się w oceanie! Samo miasto natomiast jest nieciekawe, przypomina polskie kurorty z czasów PRL.




Na prawdziwy wypoczynek (choć tylko 3 dniowy) wybrałam Cayo Santa Maria. Marzyło mi się Cayo Coco, ale musiałabym więcej drogi nadkładać, więc nie miało to sensu przy napiętym planie zwiedzania. 

Na Cayo Santa Maria piaseczek był mięciutki jak puder i złocisty. Pewnie miałabym  z tego miejsca przecudowne wspomnienia, gdyby nie to, że się zatrułam w 5-gwiazdkowym hotelu :/ A wszystko przez fatalną higienę, niedomyte naczynia, itp. W każdym razie zemsta faraona trzymała mnie tylko jeden dzień, głównie dzięki zaradności mojej towarzyszki podróży, która wzięła ze sobą odpowiednie leki.



Niestety, podobnie jak w Varadero, na Cayo Santa Maria palm nie znalazłam :( A tak mi się marzyło zdjęcie z palmą na karaibskiej plaży, no ale wszystko przede mną. Dominikana i Jamajka czekają :)))
 
W czasie kubańskich wakacji doskonale wypoczęłam, kąpałam się i korzystałam ze słońca, które było mi bardzo potrzebne po tej podłej pogodzie w naszym kraju. Z wakacji wróciłam naładowana pozytywną energią i pełna zapału do pracy, i nauki nowych rzeczy. Teraz stwierdzam, że takie wakacje w czasie polskiej zimy są potrzebne, bo naprawdę poprawiają samopoczucie i ozdrawiają (ci, którzy śledzą mnie na fb pewnie pamiętają, że tuż przed wyjazdem na Kubę się rozchorowałam i choć poleciałam chora, to już po dwóch dniach na słońcu, wyzdrowiałam). Także kochani, jeśli tylko macie możliwość, uciekajcie od zimna i szarości, i korzystajcie ze słonka - ono daje zdrowie i energię!



To warto plażować na Kubie czy nie? Zdecydowanie tak, ale tylko pod warunkiem,  że połączycie to ze zwiedzaniem wyspy. Takie 2-tygodniowe wakacje na Kubie w opcji all inclusive są według mnie bez sensu, o wiele ładniejsze plaże i lepszą jakość usług znajdziecie na Dominikanie, Jamajce czy w Meksyku. Także mój złoty środek na Kubę to: 10 dni zwiedzania i 4 wypoczynku. Więcej naprawdę nie warto. Owszem są to Karaiby, ale nie takie, o jakich się marzy. 

Kuba to przede wszystkim stare samochody, wszechobecny komunizm i bieda, do tego pyszne drinki i salsa. Dla samych plaż zdecydowanie nie warto tam jechać.

10 komentarzy:

  1. Kurcze, ależ pięknie.
    Masz rację, że warto pojechać na Kubę dla samych plaż:)

    OdpowiedzUsuń
  2. To chyba właśnie plaże na Kubie robią jej taką reklamę, są przepiękne. Wręcz wyglądają jak z innej bajki.
    To mamy takie samo marzenie jeśli chodzi o zdjęcie z palmą na takiej cudnej plaży;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też nie jestem fanką wylegiwania się na plaży a takie wakacje all inclusive z opcją kursowania między hotelem a basenem tudzież plażą to już w ogóle bez sensu. Myślę, że wytrzymałabym jeden dzień ( wiercąc się i marudząc, że nuda ). Kurortów też nie lubię - no chyba, że po sezonie, ale dla takich widoków, koloru wody i piasku to warto się pomęczyć :). Poza tym będąc na Karaibach najzwyczajniej w świecie nie wypada nie spędzić na plaży chociaż jednego dnia. Zahipnotyzowało mnie ostatnie zdjęcie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten kolor wody ...
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten kolor wody ...
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale piasek i woda :) Ja w tym roku też po raz pierwszy moczyłam nogi w oceanie, ale po drugiej stronie Atlantyku piasek i plaża ma zupełnie inny kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ehhh...dla takiego koloru wody warto przelecieć pół świata :) Zwiedzanie, zwiedzaniem, ale czas na plażowanie zawsze być musi. Ja właśnie wtedy ładuję wewnętrzne akumulatory :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń