sobota, 5 listopada 2016

Trynidad, Kuba – miejsce, w którym zatrzymał się czas



Trynidad to najpiękniejsze miasteczko na Kubie. Kolorowe, trochę senne i leniwe, zachwyca brukowanymi drogami i kolonialnym klimatem. Cała jego historyczna część to miejsce, w którym powinno się nakręcić jakiś film. Taki z dorożkami, jeźdźcami na koniach i wielką miłością w tle. Tu nie trzeba nawet niczego zmieniać. Jest tak wyjątkowo i pięknie, że nogi same niosą. 

Postanawiam zajrzeć w każdy kąt. Nieznośny upał zwalczam orzeźwiającym drinkiem canchanhara (rum, miód, woda, lód i cytryna), który można wypić w knajpie o tej samej nazwie. Obiecuję, że nietypowy smak wynagrodzi Wam oczekiwanie w możliwej kolejce.

poniedziałek, 31 października 2016

Bellagio – perła Jeziora Como? Co zobaczyć? Gdzie zjeść?



Uznawane za najpiękniejsze miasteczko nad Jeziorem Como, Bellagio jest bardzo turystycznym miejscem. Trudno tu w spokoju pospacerować, złapać chwilę wytchnienia. Atmosfera jest duszna, klimat gdzieś umyka. Podczas gdy Varenna jest bardziej mieszczańska, w Bellagio czuć splendor i luksus. Widać, że to miejsce upodobali sobie arystokraci i celebryci, są luksusowe wille i ... wygórowane nawet jak na ten region ceny. 


Niegdysiejsza osada rybacka, przekształcona w XIX wieku w ekskluzywny kurort, nazywana jest dziś perłą Jeziora Como. Ale czy słusznie?

niedziela, 23 października 2016

Najpiękniejsze miejsce nad Jeziorem Como: Villa del Balbianello



Miejsce jak ze snu. Gdy postawiłam stopę w ogrodach Villi Balbianello nie mogłam uwierzyć, że naprawdę tu jestem. Najpierw oszołomiona biegałam z aparatem, robiąc setki zdjęć, fotografując wszystko, co tylko zobaczyłam. Potem zatrzymałam się i zaczęłam szukać miejsca z dala od turystów, gdzie mogłabym zjeść drugie śniadanie i w spokoju popatrzeć na jezioro, mieniące się w promieniach słońca. I tak znalazłam moją ławeczkę. Wiecie...


Właśnie tak wyobrażam sobie raj. Są drzewa, jest woda, góry i piękna posiadłość, położona na uboczu. Tak bym to ja mogła decydować, kiedy chcę powitać świat, a nie odwrót. Wsiadałabym na motorówkę i płynęła na kawę do Varenny albo na obiad do Bellagio. Ale na koniec dnia zawsze miałabym tę ławeczkę, książkę, lampkę wina i może jeszcze kogoś, kto dzieliłby ze mną radość z bycia tu i teraz.

Przecież żyje się i tak, niezależnie od wszystkiego. Według mnie chodzi o to, żeby mnóstwo ważnych, bardzo istotnych rzeczy, które każdego z nas stale otaczają, umieć przemyśleć, przeżyć, zdobyć” Tove Jansson

sobota, 8 października 2016

Moje miejsce nad Jeziorem Como: Varenna



„Wcale nie jest za późno, by szukać świata ze snów"
Stowarzyszenie umarłych poetów

Mój świat ze snów znalazłam nad Jeziorem Como. Objawił mi się w pięknym słowie Varenna, omamił klimatem, ciszą, dał chwile ukojenia i na dobre został ze mną. 


Tutaj wszystko mi ze sobą grało. Krajobraz i moje odczucia dogadały się idealnie, a lampka wina wypita nieśpiesznie w knajpce z widokiem utwierdziła w przekonaniu, że Włochy to moja bajka, że chcę tu wracać każdego roku i że będę italianofilką na wieki. To było jednak wieczorem, gdy wróciłam z językiem na wierzchu po całym dniu zwiedzania.

niedziela, 25 września 2016

Weekend nad Jeziorem Como – pierwsze wrażenia



„Dano ci życie, które jest tylko opowieścią. Ale to już twoja sprawa, jak ty ją opowiesz i czy umrzesz pełen dni" M. Hłasko

Jeden z minionych weekendów września spędziłam w moich ukochanych Włoszech. Tym razem było całkiem inaczej niż dotąd. W podróż wybrałam się sama. Do walizki spakowałam nie tylko marzenia i nadzieje, ale też trochę strachu. O tym, jakie emocje mi towarzyszyły na pewno jeszcze napiszę, było to w końcu moje pierwsze takie doświadczenie, więc zapamiętam je na długo.

Włochy to nieskończona opowieść. Tu zawsze czuję się kompletna. Wszystkie elementy idealnie do siebie pasują, lepiej się oddycha i snuje plany. Mój tegoroczny przystanek to coś zupełnie innego niż dotąd widziałam. Północ Włoch do Południa ma się jak Paryż do Rzymu, jak coś dopieszczonego do chaosu i zamętu. Jezioro Como to jednak nadal bajka i to w najlepszym wydaniu. Bo włoskim. Zapraszam na garść wspomnień.